"Matrix"
Pamiętam doskonale zachwyt, jaki towarzyszył pojawieniu się na ekranach kin kultowego już dzisiaj "Matrixa". Wydawało się, że w kinie niewiele rzeczy może już zadziwić, a tutaj bracia Wachowscy udowodnili, że jest jednak zupełnie inaczej i że zawsze można czymś widza zaskoczyć. "Matrix" był niczym objawienie i z miejsca zyskał sobie całe rzesze fanów. Ciekawy scenariusz, oryginalny pomysł, Keanu Reeves w roli głównej, kapitalna muzyka i zwalające z nóg efekty specjalne - czego zatem chcieć więcej??? Twórcy oczywiście poszli za ciosem i nakręcili jeszcze dwie kolejne części - były to "Matrix: Reaktywacja" oraz "Matrix: Rewolucje". Jednakże żadna z nich nie powtórzyła sukcesu części pierwszej, chociaż oczywiście wielbiciele walili na nie do kin istnymi tabunami. Stąd właśnie ukuło się powiedzenie "być w matrixie" - czyli znaleźć się w jakiejś innej rzeczywistości. Rzeczywistość w trylogii była rzeczywistością alternatywną i tak trzeba właśnie na te filmy patrzeć i uruchomić swoją wyobraźnię.